Przesuń teraz powoli językiem po tylnych zębach. Jeśli czujesz tam twarde srebrne wypełnienie albo wiesz, że nosisz ząb po leczeniu kanałowym czy koronę, chcę, żebyś czytał dalej, bo dotykasz właśnie części swojego zdrowia, na którą twój zwykły dentysta prawdopodobnie nie patrzy.
W pierwszej części tej historii zostaliśmy na powierzchni. Dziąsła, krwawienie, bakterie żyjące na tkance. Ta część idzie pod spód. Bo niektóre z najpoważniejszych problemów jamy ustnej wcale nie są na powierzchni. Są zamknięte wewnątrz twoich zębów i zagrzebane w kości szczęki, a standardowa kontrola nie jest zbudowana po to, żeby je znaleźć.
Oto wersja niewygodna, od razu na wstępie. W Twojej jamie ustnej mogą przez całą dobę uwalniać się opary rtęci, martwy ząb może po cichu przechowywać bakterie, a w twojej szczęce może siedzieć ognisko zakażenia, które nigdy nie pokazuje się na zwykłym zdjęciu rentgenowskim. Inny rodzaj dentysty szuka wszystkich trzech. Nazywa się ich dentystami biologicznymi albo holistycznymi, a kiedy już zrozumiesz, czego szukają, trudno tego nie widzieć.
Twoja zwykła kontrola czyta powierzchnię
Konwencjonalny dentysta szuka ubytków, sprawdza dziąsła i rzuca okiem na płaskie zdjęcie rentgenowskie. To naprawdę przydatne i nie jestem tu po to, żeby zjechać twojego dentystę. Ale dwuwymiarowe zdjęcie robi z Twoją szczęką to, co fotografia robi z kanionem. Spłaszcza głębię.
Kiedy badacze porównali płaskie zdjęcie ze skanem stożkowym trójwymiarowym, płaskie zdjęcie coś pominęło. Badanie w Journal of Endodontics wykazało, że obrazowanie stożkowe wykryło zakażenie przy wierzchołkach korzeni zębów, które zdjęcia panoramiczne i standardowe zdjęcia przywierzchołkowe oceniły jako zdrowe. Zakażenie tam było. Płaski obraz po prostu nie potrafił go pokazać.
Pierwszym ruchem dentysty biologicznego jest więc często faktyczne zobaczenie twojej jamy ustnej w trzech wymiarach.
Skan 360
Narzędziem jest tomografia stożkowa, a wersję obejmującą cały łuk ludzie nazywają skanem całej jamy ustnej albo skanem 360. Zamiast płaskiego cienia dostajesz trójwymiarowy model swoich zębów, swoich korzeni i kości, w której one siedzą.
To zmienia to, co da się znaleźć. Widać gęstość kości szczęki oraz miejsca, w których jest ona cienka albo słabo zagojona. Widać ciemne zmiany przy wierzchołkach korzeni, gdzie mieszka przewlekłe zakażenie. I można znaleźć to, co dentyści biologiczni nazywają kawitacjami, puste miejsca, często w miejscach dawnych ekstrakcji albo po zębach mądrości, gdzie kość nigdy się porządnie nie zrosła i, w ich modelu, może latami utrzymywać zakażenie o niskim nasileniu. Są one notorycznie trudne do wyłapania na płaskim zdjęciu i dokładnie taką ukrytą kieszeń skan 3D jest zbudowany, żeby ujawnić.
I oto dlaczego dentyści biologiczni traktują kawitacje tak poważnie. Kawitacja to kieszeń martwej, słabo zagojonej kości, a martwe przestrzenie w ciele nie zostają czyste. Wypełniają się przewlekłym zakażeniem o niskim nasileniu, które potrafi siedzieć tam latami, po cichu wypuszczając bakterie i ich toksyny do tego samego krwiobiegu, który biegnie do twojego serca i twojego mózgu. Zwykle tego nie widać, często tego nie czujesz, a twój zwykły dentysta nawet tego nie szuka. Dokładnie dlatego zobaczenie własnej szczęki w trzech wymiarach ma znaczenie, bo nie można zająć się czymś, czego nikt nie chce zobrazować.
Rtęć: wypełnienie, które nigdy nie przestaje przeciekać
Teraz srebrne wypełnienia, bo ta sprawa jest zmierzona i jasna. Srebrne wypełnienie amalgamatowe nie jest głównie ze srebra. Jest mniej więcej w połowie z rtęci, jednego z najbardziej toksycznych pierwiastków niepromieniotwórczych, jakie istnieją.
I nie siedzi tam obojętnie. Uwalnia opary. Badania w Critical Reviews in Oral Biology and Medicine udokumentowały, że wypełnienia amalgamatowe uwalniają opary rtęci w sposób ciągły i że jest to realna dawka wchłonięta, a nie teoretyczna. Potem, przy używaniu, robi się gorzej. Kiedy stymulujesz wypełnienie, uwalnianie rośnie. Badanie w Journal of Dental Research wykazało, że osoby z amalgamatami, które intensywnie żuły gumę, miały wyraźnie wyższą ekspozycję na rtęć, a inna praca w Journal of Long-Term Effects of Medical Implants przypisała liczby dziennej dawce. Za każdym razem, gdy przeżuwasz posiłek, myjesz zęby, zgrzytasz nimi w nocy albo popijasz coś gorącego, podkręcasz to uwalnianie.
Ekspozycja jest realna, stała i kumulująca się, a rtęć to nie jest metal, którego chciałbyś dostawać powolnym, równym kroplówkowym strumieniem przez trzydzieści lat. A pytaniem, które powinno cię naprawdę zatrzymać, jest to, dokąd to wszystko trafia.
Bo nie przechodzi po prostu przez ciebie. Opary rtęci są rozpuszczalne w tłuszczach, więc łatwo wymykają się z twoich ust prosto do tkanki tłuszczowej, która najmniej może sobie na to pozwolić, do twojego mózgu. Badanie autopsyjne w Environmental Health wykazało, że rtęć zmierzona w ludzkich mózgach szła w parze z rzeczywistą ekspozycją danej osoby. Kiedy już się tam osadzi, robi szkody. W laboratorium wystawienie neuronów na rtęć wywołało ten sam rodzaj zwyrodnienia, jaki widuje się w chorobie Alzheimera, a przegląd w Neuro Endocrinology Letters przedstawia argumentację za rtęcią jako czynnikiem napędzającym chorobę Alzheimera, zwłaszcza u tych licznych osób, które noszą gen ApoE4 sprawiający, że gorzej usuwają metale z mózgu. Dokładnie o tym świat stomatologii biologicznej bije na alarm od dekad, o silnej neurotoksynie siedzącej kilka centymetrów od mózgu i uwalniającej opary przez całe życie.
Oto część, która naprawdę cię chroni, więc przeczytaj ją dwa razy. Jeśli zdecydujesz się usunąć amalgamaty, to, jak zostaną wyjęte, ma większe znaczenie niż to, czy w ogóle zostaną wyjęte. Wywiercanie starego wypełnienia bez zabezpieczenia tworzy wybuch oparów rtęci znacznie większy niż cokolwiek, co dawało ci nienaruszone wypełnienie. Właśnie dlatego nigdy nie chcesz, żeby konwencjonalny dentysta beztrosko je wyszlifował, i nigdy, przenigdy nie próbuj poradzić sobie z tym samodzielnie. Dentysta biologiczny stosuje rygorystyczny protokół bezpiecznego usuwania, protokół SMART opracowany przez IAOMT, z koferdamem, ssakiem o dużej wydajności, osobnym czystym powietrzem i pełnym zabezpieczeniem, właśnie po to, żeby usuwanie nie zatruło cię po drodze. Złe usunięcie jest gorsze niż zostawienie tego. Właściwe usunięcie jest całym sensem znalezienia właściwego dentysty.
Prezent
3 URZĄDZENIA DO BIOHACKINGU, BEZ KTÓRYCH JESS SIĘ NIE OBEJDZIE
Plus darmowa medytacja z prowadzeniem 3 Dantiany. Zostaw swój adres e-mail.
A jeśli usuwasz amalgamaty, nie robiłbym tego bez przygotowanego wsparcia w postaci substancji wiążących. Naruszenie starego wypełnienia uruchamia w ciele część rtęci, a chcesz mieć tam coś, co ją złapie i wyprowadzi, zamiast pozwolić jej osiąść gdzieś w gorszym miejscu. Gdybym siedział na tym fotelu, stosowałbym substancję wiążącą z nanozeolitem, jeden ze sprayów z zestawu trzech sprayów Results RNA, którego używam, przed zabiegiem, w trakcie i po nim, i omówiłbym harmonogram z moim dentystą biologicznym, bo większość tych dobrych i tak ma substancje wiążące wbudowane w swój protokół. To wsparcie dróg wydalania, a nie leczenie czegokolwiek.
Leczenie kanałowe i korony: kwestia martwego zęba
Leczenie kanałowe wykonuje się, żeby uratować ząb, usuwając jego zakażony nerw i ukrwienie. To, co zostaje, to ząb bez żywego wnętrza, martwy ząb, wciąż osadzony w twojej żywej szczęce.
Obawa, którą podnoszą dentyści biologiczni, dotyczy tego, co żyje w tym martwym zębie. Wnętrze zęba nie jest lite. Jest przeszyte kilometrami mikroskopijnych kanalików, a przegląd w Australian Dental Journal opisuje, jak bakterie utrzymują się w tym wewnętrznym labiryncie, i dlatego zakażenia po leczeniu kanałowym nawracają i są tak trudne do całkowitego usunięcia. Żaden zabieg nie wyjaławia każdego kanalika. W ujęciu biologicznym ząb po leczeniu kanałowym może więc działać jak zamknięty, przewlekły rezerwuar, do którego układ odpornościowy nie może w pełni dotrzeć.
Oto logika, którą dentyści biologiczni przedstawiają od stu lat, i trudno z nią dyskutować, kiedy raz się ją prześledzi. Kiedy wyjmują stary ząb po leczeniu kanałowym i faktycznie robią z niego posiew, znajdują go wciąż pełnym bakterii i ich toksyn, zamkniętych w tych kanalikach, gdzie nie dosięgnie w pełni żadna szczoteczka, żaden antybiotyk ani żadna komórka odpornościowa. A przewlekłe zakażenie nie zostaje grzecznie na miejscu. Sączy się do krwiobiegu, do którego ten martwy ząb wciąż jest podłączony, i jedzie nim przez resztę twojego ciała. To nie jest pogląd marginalny. Przegląd systematyczny w International Endodontic Journal wykazał, że dokładnie ten rodzaj przewlekłego zakażenia przy wierzchołku korzenia, zapalenie tkanek okołowierzchołkowych, jest powiązany z chorobami sercowo-naczyniowymi. Martwy, zakażony ząb to powolny, cichy przeciek zakażenia do tej samej krwi, która zasila twoje serce. Traktuję więc martwy ząb w szczęce jako coś, co należy potraktować poważnie, i chciałbym, żeby każde leczenie kanałowe, które już noszę, zostało porządnie ocenione, a nie uznane z góry za w porządku. Korony rodzą te same pytania, jaki metal siedzi pod nakładką i co po cichu dzieje się pod spodem, a to dentysta biologiczny i skan 3D potrafią faktycznie ocenić.
A serce to tylko jedna linia tej historii. Kiedy badacze idą szukać bakterii jamy ustnej w chorej tkance gdzie indziej w ciele, wciąż je znajdują, w mózgach, w tętnicach, w guzach, w jelitach. Trzymam cały ten obraz na jednym wykresie, każdy organizm zestawiony z każdym stanem, w którym zmierzyło go prawdziwe badanie, gdzie każde kółko odsyła prosto do tego badania na PubMed. Sporo tego do przyswojenia, więc otwiera się we własnym oknie, a ty możesz je zamknąć i wrócić prosto tutaj.
Nic z tego nie znaczy, że masz biec i wyrywać zęby. Prawdziwe nieleczone zakażenie samo w sobie jest niebezpieczne, a utrata zęba niesie własne koszty. To więc ostrożna, świadoma decyzja podejmowana z wykwalifikowanym dentystą biologicznym, a nie panika ani projekt zrób to sam. Nie jestem dentystą i nie mówię ci, żebyś cokolwiek usuwał na podstawie artykułu. Mówię ci, żebyś poszedł i dał to porządnie obejrzeć, w trzech wymiarach, komuś faktycznie przeszkolonemu do patrzenia.
Co naprawdę zrobić
Oto plan, stopniowany od darmowego popołudnia z wyszukiwarką aż po prawdziwe projekty, tak żeby nikt nie czuł się poganiany.
- Znajdź dentystę biologicznego. Zacznij za darmo, dziś wieczorem, od wyszukania dentysty biologicznego albo holistycznego w swojej okolicy, najlepiej takiego przeszkolonego przez IAOMT i certyfikowanego w protokole SMART do usuwania amalgamatu. Przeczytanie jego strony i filozofii nic nie kosztuje, a mówi ci wiele.
- Zrób inwentaryzację własnej jamy ustnej. Czy masz srebrne wypełnienia, zęby po leczeniu kanałowym, korony, dawne miejsca po ekstrakcjach albo zęby mądrości, które usunięto lata temu? Spisz to. Ta historia jest mapą, której będzie chciał twój nowy dentysta.
- Zrób porządne obrazowanie. Kiedy już do niego pójdziesz, zapytaj o skan stożkowy 3D, żeby móc zobaczyć swoje korzenie i kość szczęki w trzech wymiarach zamiast spłaszczonego cienia. To większa dawka promieniowania niż pojedyncze zdjęcie, więc jest to krok przemyślany, ale tak właśnie znajduje się to, co ukrywa płaskie zdjęcie rentgenowskie.
- Podejmuj decyzje o usuwaniu powoli i bezpiecznie. Jeśli na stole leży usunięcie rtęci, bezpieczny protokół nie jest opcjonalny, jest całym sensem. Nigdy nie pozwól nikomu wywiercać amalgamatu bez niego i nigdy nie próbuj niczego samodzielnie. Przy każdym martwym zębie albo podejrzewanej kawitacji zdobądź prawdziwą ocenę, zanim zaczniesz działać, i traktuj ją jako jedną informację, a nie jako wyrok.
- Wspieraj własne oczyszczanie ciała, kiedy to porządkujesz. Właśnie dlatego tak duża część podejścia Upgrade You koncentruje się na drogach wydalania i detoksykacji, na wątrobie, jelitach i pocie. Jeśli nosisz ładunek metali, ostatnią rzeczą, jakiej chcesz, są zapchane wyjścia. Ciepło i pocenie to realna, zmierzona droga wyjścia, o czym piszę w tekście o cieple i saunie. A gdybym był na Twoim miejscu, połączyłbym to pocenie z substancją wiążącą, żeby to, co się uwolni, naprawdę wyszło. Zestaw trzech sprayów Results RNA to to, po co sięgam, ACS 200 ze srebrem, ACZ z nanozeolitem i ACG z glutationem jako spraye do jamy ustnej, żeby wspierać własne usuwanie metali przez organizm. Wsparcie dróg wydalania, a nie leczenie czegokolwiek, więc trzymaj wyjścia otwarte i idź łagodnie.
- Zmierz sobie kieszonki dziąsłowe, kiedy już siedzisz na fotelu. I tak tam jesteś, a zajmuje to kilka minut. Obchodzi się małą sondą każdy ząb i odczytuje głębokość w milimetrach, a ta liczba mówi ci, czy strona miękkich tkanek twojej jamy ustnej nie utrzymuje zakażenia, do którego twoja domowa rutyna nigdy nie dosięgnie. Liczba decyduje o zabiegu: od 1 do 3 mm wystarczy zabieg na dziąsłach, 4 mm i więcej wymaga skalingu i wygładzania powierzchni korzeni, a sensem obu jest całkowite rozbicie biofilmu. Poproś o skaling ultradźwiękowy i zacznij rutynę jamy ustnej co najmniej dzień przed tym czyszczeniem, a nie po nim. Sam oczyściłem swój czerwony kompleks tą rutyną, a cały protokół jest w pierwszej części tej historii.
Nic z tego nie musi wydarzyć się w tym miesiącu. Ale w tym tygodniu możesz znaleźć jednego dentystę biologicznego w swojej okolicy i przeczytać, jak myśli.
Twoja szczęka jest częścią twojego ciała
Nauczono nas odkładać jamę ustną jako osobny dział, coś, czym dentysta zajmuje się dwa razy w roku, podczas gdy reszta medycyny zajmuje się ciałem. Ten podział nigdy nie był prawdziwy. Twoja szczęka to kość w twojej czaszce, podłączona do twoich nerwów i odżywiana Twoją krwią, a to, co jest w niej zagrzebane, wcale nie zostaje tam grzecznie w kwarantannie.
Twoje ciało nie jest zepsute. Jest zablokowane. A u niektórych osób jedna z najbardziej upartych i najlepiej ukrytych blokad ze wszystkich siedzi wewnątrz zęba albo jest zagrzebana w szczęce, to obciążenie i zakażenie, wokół których ciało wciąż musi pracować, podczas gdy oni szukają przyczyny wszędzie poza tym jednym miejscem, gdzie nikomu nie przyszło do głowy zrobić porządnego skanu.
Wolno ci zobaczyć własną szczękę. Wolno ci zapytać, co jest pod koroną, wewnątrz martwego zęba i w kości, gdzie kiedyś był ząb. Znajdź kogoś przeszkolonego do patrzenia i patrz spokojnie.
Do zobaczenia w następnym. Zadbaj o bramę i zadbaj o to, co jest za nią.

