Zrób coś dla mnie, zanim powiem cokolwiek innego. Weź kawałek nici dentystycznej, przeciągnij ją wzdłuż linii dziąseł przy tylnych zębach, na górze i na dole, a potem na nią spójrz. Jeśli na tej nici jest choć odrobina różu albo czujesz lekki metaliczny smak, twoja jama ustna krwawi w tej chwili.
Prawie każdy wzrusza na to ramionami. Dziąsła trochę krwawią, płuczesz usta, idziesz dalej, robisz tak całe życie. Chcę w ciągu najbliższych kilku minut zmienić sposób, w jaki na to patrzysz, bo ta mała różowa plama nie jest mała i nie jest niczym.
Zdrowe dziąsła nie krwawią. Ani przy nitkowaniu, ani przy szczotkowaniu, nigdy. Krwawiące dziąsła to otwarta rana siedząca w najcieplejszym, najwilgotniejszym i najbogatszym w bakterie miejscu twojego ciała. A przez tę ranę jedne z najgroźniejszych znanych nam drobnoustrojów dostają darmowy przejazd prosto do twojej krwi.
Krwawienie to rana, nie nawyk
Uczono nas czytać krwawiące dziąsła jako problem ze stylem szczotkowania. Za mocno, zły kąt, twarde włosie. Czasem to część sprawy. Ale zdrowa tkanka nie pęka i nie broczy dlatego, że jej dotknąłeś. Opuszek twojego palca nie krwawi, kiedy go potrzesz. Twoje dziąsło też nie powinno.
Kiedy dziąsło krwawi, tkanka jest już zapalna i rozłożona. To pierwszy widoczny etap choroby dziąseł i ma łagodną nazwę, zapalenie dziąseł, przez którą brzmi jak drobiazg, z którego się wyrasta. To nie drobiazg. To początek procesu, który zostawiony sam sobie zjada uszczelnienie między twoimi zębami a twoim ciałem.
Oto przestawienie, które chcę tu zostawić, i chcę, żeby stało samo. Krwawiąca jama ustna to nie jama ustna, która potrzebuje miększej szczoteczki. To jama ustna z otwartymi drzwiami.
Dokąd te drzwi prowadzą
Wyobraź sobie linię dziąseł jako mur graniczny między światem zewnętrznym a twoim krwiobiegiem. W zdrowych ustach ten mur jest szczelny. W ustach objętych zapaleniem jest pęknięty i otwarty, a tuż po drugiej jego stronie biegnie twoje krążenie.
To nie teoria. Badacze wzięli osoby z zapaleniem dziąseł i po prostu kazali im umyć zęby, a potem pobrali im krew. W badaniu opublikowanym w Circulation zwykła czynność szczotkowania zębów wepchnęła bakterie jamy ustnej do krwiobiegu. Nie operacja. Nie ekstrakcja. Szczotkowanie. Kiedy bariera jest przerwana, codzienne tarcie zwyczajnego dnia staje się systemem dostawy.
Więc pytanie przestaje brzmieć, czy bakterie się dostają. W krwawiących ustach dostają się. Pytanie brzmi, które bakterie i co robią, kiedy już są w środku.
Poznaj czerwony kompleks
Twoja jama ustna mieści setki gatunków i większość z nich jest w porządku albo wręcz pomocna. Ale mała grupa z nich jest naprawdę groźna, a dekady temu przełomowe badanie w Journal of Clinical Periodontology zmapowało, jak te złe skupiają się razem. Najbardziej niszczycielskie skupisko dostało kod koloru czerwonego i nazwa przylgnęła. Czerwony kompleks.
Prowadzą go trzy nazwy: Porphyromonas gingivalis, Treponema denticola i Tannerella forsythia. Z nich Porphyromonas gingivalis to ta, którą trzeba znać. To patogen działający po cichu. Nie siedzi sobie po prostu i nie żeruje. Produkuje zestaw enzymów zwanych gingipainami, które rozgryzają tkankę, mieszają w twojej sygnalizacji odpornościowej i pomagają jej ukryć się przed tą samą obroną, którą wysłano, żeby ją zabiła. To bakteria, która manipuluje ciałem, do którego wchodzi.
To właśnie przekracza próg w krwawiących ustach. Nie nieszkodliwy zarazek jamy ustnej. Organizm zbudowany do rozkładania tkanki i wymykania się twojemu układowi odpornościowemu, teraz na wolności w twojej krwi.
I czerwony kompleks nie działa sam. Tuż pod nim siedzi inne skupisko, któremu te same badania nadały kod koloru pomarańczowego, bakterie takie jak Fusobacterium nucleatum i Prevotella intermedia. Pomarańczowy kompleks to oddział przedni. Wchodzi pierwszy, wywołuje zapalenie dziąsła i buduje dokładnie te niskotlenowe, krwawiące warunki, których czerwony kompleks potrzebuje, żeby się zadomowić, i dlatego te dwa prawie zawsze znajduje się razem. Jeśli czerwony kompleks to ekipa rozbiórkowa, pomarańczowy kompleks jest tym, kto podważa dla nich drzwi.
Jeśli nigdy nie usłyszałeś ani słowa o tym wszystkim od własnego dentysty, nie jesteś sam i to nie twoja wina. To naprawdę nauka z samego przodu. Niedawno siedziałem na fotelu u dentysty biologicznego, jednego z tych bardziej wyprzedzających swoje czasy, i nawet on nie wiedział, czym jest czerwony kompleks. Zwykle mija piętnaście do dwudziestu lat, zanim nowe badania przewędrują z czasopism do rąk przeciętnego praktyka, a znacznie dłużej u tych, którzy dawno przestali być ciekawi. Więc nie czekaj, aż system dogoni twoje usta. Możesz to wiedzieć już teraz.
Twoje tętnice i twój mózg
Oto część, która powinna przykuć twoją uwagę, i będę ostrożny oraz uczciwy co do tego, co dokładnie mówi nauka, bo tu ma to największe znaczenie.
Kiedy te bakterie już krążą, nie trzymają się grzecznie z dala od twoich narządów. Badacze, którzy otworzyli blaszkę miażdżycową, ten tłuszczowy, niebezpieczny nalot wewnątrz chorych tętnic, poszli szukać bakterii przyzębia i znaleźli je tam żyjące. Ta praca w Journal of Periodontology zidentyfikowała te patogeny dziąsłowe wewnątrz samych ścian tętnic. Zarazki z krwawiących ust znaleziono na miejscu zdarzenia, którym jest choroba serca.
A potem mózg. W 2019 roku zespół opublikował w Science Advances badanie donoszące, że Porphyromonas gingivalis i jej enzymy gingipainy były obecne w mózgach osób, które zmarły z alzheimerem, i że im więcej gingipain znajdowano, tym gorsze były markery choroby. Argumentowali, że może to być czynnik aktywnie napędzający chorobę, a nie tylko przypadkowy świadek, i zaczęli testować cząsteczki blokujące te enzymy.
Przeczytaj to jeszcze raz. Ta sama bakteria, która żyje w krwawiących ustach, pojawia się wewnątrz chorych tętnic i wewnątrz mózgów osób z alzheimerem. To nie jest zbieg okoliczności, który chcesz zbyć wzruszeniem ramion, i to powiązanie, którego prawie nikt nie sprawdza. Nie jestem lekarzem i nie diagnozuję cię z bloga, ale powiem ci wprost, że twoje usta i twoje najważniejsze narządy dzielą ten sam krwiobieg, a to, co żyje w jednym, dociera do pozostałych.
Mapa: gdzie te bakterie faktycznie znaleziono
Oto cała mapa, nie tylko dwa słynne przystanki.
Każda linia poniżej to badanie, które albo znalazło organizm siedzący w tkance, albo wykazało, że ludzie go noszący chorowali częściej. Przejedź po niej wzrokiem i zobacz, jak mało jest tam nazw. Ta sama krótka lista bakterii, narząd po narządzie. To właśnie sprawiło, że przestałem myśleć o swoich ustach jako o problemie dentystycznym.
Choroby, w których pojawiają się te bakterie jamy ustnej
Każde kółko to link. Dotknij, żeby otworzyć badanie na PubMed.
Organizmy
Niektóre badania mierzyły panel organizmów przyzębia, a nie pojedynczy gatunek. W tych wierszach każdy organizm objęty panelem dostaje kółko wskazujące na to badanie.
Spójrz, gdzie zaczyna się każda linia na tej mapie. W tym samym miejscu. I jest to jedyne miejsce na całej liście, które faktycznie możesz zobaczyć, zmierzyć i zmienić, próbką śliny i wieczorną rutyną. To jest dobra wiadomość ukryta w tym wszystkim. Nie sięgniesz do własnych tętnic. Do własnych ust sięgniesz jak najbardziej.
Więc przestań zgadywać. Zamów Oral Microbiome Profile na stronie badań i za kilka tygodni wiedz dokładnie, co nosisz.
Usta i jelita to ta sama rura
Jest jeszcze jedna droga, którą idą te bakterie, i łączy ona całą tę rozmowę z twoim trawieniem. Przełykasz. Cały dzień, każdego dnia przełykasz to, co masz w ustach, a to ląduje niżej, w twoich jelitach. I sama skala jest trudna do uwierzenia. Każdy mililitr twojej śliny niesie setki milionów bakterii, a przełykasz grubo ponad litr śliny dziennie, co posyła setki miliardów bakterii w dół gardła i do jelit, zanim jeszcze cokolwiek zjesz. Jeśli to niewłaściwe bakterie, dawkujesz je swoim jelitom przez cały dzień.
Kiedy badacze podali Porphyromonas gingivalis zwierzętom, zmieniło to same jelita. Badanie w PLoS One wykazało, że połknięta P. gingivalis przesunęła równowagę bakteryjną jelit i osłabiła barierę jelitową. Twoje usta są frontowymi drzwiami do całego przewodu pokarmowego, a usta pełne niewłaściwych bakterii po cichu obsiewają nimi jelita poniżej.
I te bakterie coś ze sobą przynoszą. Zewnętrzna ściana organizmu gramujemnego jest zbudowana z cząsteczki zwanej LPS, a kiedy bariera jelitowa poniżej jest już luźna, LPS przechodzi do krwi i idzie dalej. Badacze zmierzyli go już u ludzi z dwudziestoma jeden różnymi stanami. Zmapowałem cały ten łańcuch, co go podnosi, jak się wydostaje i wszędzie, gdzie się pojawił, a otwiera się to tutaj, bez zabierania cię z tej strony.
Dokładnie dlatego w świecie candidy usta są elementem, którego prawie nikt nie sprawdza. Czerwony kompleks i candida aktywnie się nawzajem chronią. W badaniu w Scientific Reports Porphyromonas gingivalis i drożdżak zbudowały wspólny biofilm, który osłonił bakterie i sprawił, że cała kolonia była znacznie trudniejsza do usunięcia, a to samo partnerstwo przewija się przez cały czerwony kompleks. Drożdżak stawia rusztowanie, w którym chowają się bakterie, bakterie w zamian osłaniają drożdżaka, a razem stają się niemal niemożliwe do pełnego usunięcia przez twój układ odpornościowy albo lek przeciwgrzybiczy. Więc jeśli walczysz z candidą w jelitach i nie chce ona ustąpić, objęte zapaleniem usta niosące te zarazki i obsiewające jelita z góry to jedna z pierwszych ukrytych przyczyn do wykluczenia. Opisałem całą tę pętlę w tekście o tym, jak zagłodzić candidę i odbudować jelita.
Głębsze niebezpieczeństwo, twój własny układ odpornościowy
Jest ważniejszy powód, dla którego nieszczelna bariera ma znaczenie, i to on zamienia to z problemu dentystycznego w problem całego ciała. Kiedy ta bariera jest przerwana, przy linii twoich dziąseł albo, tym bardziej, w nieszczelnych jelitach poniżej, do krwi przedostają się nie tylko bakterie. Przechodzą też częściowo strawione białka pokarmowe, białka, które nigdy nie miały dotrzeć do twojego krwiobiegu w całości.
Twój układ odpornościowy spotyka te luźne białka we krwi, nie rozpoznaje ich i całkiem słusznie atakuje je jak najeźdźców. Na razie dobrze. Ale tu właśnie zwraca się przeciwko tobie. Niektóre z tych białek pokarmowych wyglądają niemal identycznie jak białka budujące twoje własne narządy i gruczoły, twoją tarczycę, twoje stawy, twoją tkankę nerwową. Immunolodzy nazywają to mimikrą molekularną. Twój układ odpornościowy, wyszkolony teraz do atakowania tego kształtu, nie widzi różnicy i przez pomyłkę zaczyna atakować pasującą tkankę w twoim własnym ciele. To jedna z najlepiej opisanych dróg do choroby autoimmunologicznej. Dr Alessio Fasano, który odkrył białko kontrolujące tę nieszczelność, wyłożył, jak nieszczelna bariera napędza autoimmunizację, a inne badania pokazały, jak przeciwciała przeciwko powszechnym pokarmom reagują krzyżowo z ludzką tkanką.
I tu jest okrutna część. Dopóki dalej jesz ten pokarm, dalej karmisz to pomieszanie. Każdy kęs na nowo trenuje układ odpornościowy do ataku, uderza on i w pokarm, i w twoją tkankę, która go przypomina, a cykl sam się nigdy nie zamyka. Dlatego przerwana bariera, w ustach czy w jelitach, nigdy nie jest drobiazgiem. Może po cichu obrócić twoją własną obronę przeciwko tobie, a zamykanie drzwi zaczyna się od uszczelnienia bariery i wyciągnięcia pokarmów, które podtrzymują ogień.
Najpierw zobacz, co faktycznie nosisz
Zanim cokolwiek zmienisz, zdobądź prawdziwy obraz, bo nie zarządzisz tym, czego nie widzisz. Nie musisz zgadywać, czy nosisz czerwony kompleks. Możesz to zmierzyć.
Oral Microbiome Profile mapuje społeczność bakteryjną w twoich ustach z prostej próbki śliny, łącznie z patogenami przyzębia. To ta sama logika co badanie jelit zamiast zgadywania. Dowiadujesz się, z jakimi bakteriami naprawdę masz do czynienia, wykonujesz pracę, a potem powtarzasz badanie i patrzysz, jak obraz się zmienia. Badaj, nie zgaduj. Możesz je zamówić przez stronę badań razem z resztą funkcjonalnej diagnostyki.
Jak zamknąć te drzwi
Oto plan, i chcę, żebyś poczuł, jak wiele z niego jest darmowe albo tanie i wykonalne od dziś wieczór. Idziemy od darmowych codziennych nawyków aż po opcję medyczną, po którą sięgasz tylko wtedy, kiedy musisz.
- Nitkuj tak, jakby to miało znaczenie, dziś wieczorem, ale nie byle jaką nicią. Szczoteczka nie sięgnie tam, gdzie mieszka czerwony kompleks, czyli poniżej linii dziąseł i między zębami, więc nitkowanie to pojedyncza darmowa rzecz o największej dźwigni, jaką możesz zrobić, a większość ludzi ją pomija. Jedno ważne zastrzeżenie. Nie używaj cienkich, twardych, ostrych nici, które wrzynają się w już objętą zapaleniem tkankę dziąsła i pogarszają krwawienie. Ja używam DrTung's Smart Floss, najdelikatniejszej nici, jaką kiedykolwiek znalazłem, bo rozciąga się i rozpłaszcza, żeby czyścić szeroko i miękko, zamiast ciąć. Nitkuj każdego wieczoru, delikatnie.
- Skrob język. Tył języka to zbiornik, w którym te bakterie się chowają i przegrupowują. Skrobaczka do języka każdego ranka zbiera nalot, który je karmi. Darmowy nawyk, narzędzie za kilka dolarów.
- Dodaj irygator. Do wypłukiwania poniżej linii dziąseł i wokół kieszonek, w których zasiedlają się bakterie, irygator dociera tam, gdzie nić nie może. To tania poprawka, która bije daleko powyżej swojej wagi.
- Płucz codziennie, tylko nie zabójcą. Łagodna płukanka jak najbardziej należy do twojej codziennej rutyny. SuperMouth z nanohydroksyapatytem i Lumineux to te dwie, których używam, bo odbudowują usta zamiast je ogałacać, i możesz ich używać całe życie. Broń to osobna sprawa. Jeśli twój profil pokazuje czerwony kompleks, płukanka cynkowa jest narzędziem na czas ich usuwania, bo cynk zabija bakterie jamy ustnej bezpośrednio, a w dniu, w którym powtórne badanie wyjdzie czyste, wypada z rutyny. Pełna sekwencja niżej. I nigdy nic z alkoholem, o czym jest osobna sekcja.
- Zasiedl na nowo dobre bakterie. Nie chcesz przecież wypalonych ust, chcesz zdrowej społeczności, która wypycha te złe. Probiotyki doustne takie jak ProBiora oraz szczepy BLIS K12 i M18 w Hyperbiotics Pro Dental są zbudowane dokładnie do tego, razem z pastylkami Smile Guard, które celują w płytkę i obolałe dziąsła. Odbuduj ogród, nie tylko zasol ziemię.
- Odbuduj szkliwo, delikatnie. Nanohydroksyapatyt to ten sam minerał, z którego faktycznie zbudowane jest twoje szkliwo, więc pasta SuperMouth i płukanka SuperMouth remineralizują powierzchnię, zamiast ją ogałacać. To filozofia zasiej i odbuduj zastosowana do samego zęba.
- Zrób to jako jeden system. Złożyłem całą rutynę w Oral Health Bundle: dwa probiotyki doustne, pastylki, szczoteczka soniczna, pasta i płukanka z nanohydroksyapatytem, łagodna codzienna płukanka Lumineux, płukanka cynkowa wyłącznie na fazę usuwania, nić, irygator, skrobaczka do języka i badanie Oral Microbiome Profile, żebyś mógł zmierzyć przed i po. To dokładnie ten zestaw, który sam przeszedłem. Odbuduj usta, nie zbombarduj ich.
Nic z tego nie musi wydarzyć się w tym tygodniu. Ale dziś wieczorem możesz przeciągnąć nić, zeskrobać język i zmienić płukankę. Samo to zaczyna zamykać drzwi.
Dlaczego wyrzuciłem płyn do płukania ust z alkoholem
Jeśli po przeczytaniu tego zdejmiesz z półki w łazience jeden produkt, niech to będzie płyn do płukania ust na bazie alkoholu. To jedna z najgorszych rzeczy, jakie możesz zrobić swoim ustom, nazywając to przy tym higieną.
Zacznij od tego, czym on faktycznie jest. Najsłynniejszy z nich opracowano jeszcze w XIX wieku jako środek antyseptyczny do chirurgii, a na długo zanim zaczęto go sprzedawać na twój oddech, reklamowano go między innymi jako środek do mycia podłóg i lek na rzeżączkę. To nie jest oczernianie, to jego własna historia. Płuczesz gardło środkiem dezynfekującym.
A środek dezynfekujący nie umie czytać etykiet. Nie zabija tylko czerwonego kompleksu, dywanowo bombarduje cały twój mikrobiom jamy ustnej, razem z pożytecznymi bakteriami, dokładnie tymi, które trzymają złe gatunki w ryzach. Wymieć je co rano, a zostawisz całe pole otwarte na to, żeby agresywne zarazki odrosły pierwsze.
Oto powiązanie, którego prawie nikt nie robi. Niektóre z tych dobrych bakterii jamy ustnej mają krytyczne zadanie. Biorą azotany z warzyw, które jesz, i zamieniają je w tlenek azotu, cząsteczkę, która rozluźnia twoje naczynia krwionośne i utrzymuje ciśnienie w dole. Badania wykazały, że antyseptyczny płyn do płukania ust znosi ten obniżający ciśnienie efekt i że te redukujące azotany bakterie jamy ustnej odgrywają realną rolę w kontroli ciśnienia krwi. Wybij je, a twoje ciśnienie może iść w górę. A dokładnie ten sam tlenek azotu jest tym, czego ciało potrzebuje, żeby uzyskać i utrzymać erekcję, to ta sama ścieżka, na którą działa mała niebieska tabletka, więc wypłukiwanie tych bakterii to cichy, mało efektowny sposób na działanie przeciwko własnemu przepływowi krwi w miejscu, w którym najmniej byś tego chciał.
I robi się jeszcze poważniej. Alkohol jest uznanym czynnikiem rakotwórczym, a ty trzymasz go tutaj przy cienkiej, delikatnej tkance wyściełającej twoje usta. Badania pokazały, że nawet trzydziestosekundowe płukanie alkoholem jest toksyczne dla komórek twoich ust i że płyny alkoholowe wywołują takie zmiany w genach, jakie widuje się w przedrakowej tkance jamy ustnej. Wylewasz rozpuszczalnik na najwrażliwszą wyściółkę w swoim ciele, dwa razy dziennie, przez dziesięciolecia, i nazywasz to świeżym oddechem.
Więc oto cała zasada w jednej linii. Łagodna, odbudowująca płukanka codziennie i na całe życie, celowana płukanka cynkowa wyłącznie wtedy, kiedy nosisz czerwony kompleks, a płyn z alkoholem do kosza na dobre.
Prezent
3 URZĄDZENIA DO BIOHACKINGU, BEZ KTÓRYCH JESS SIĘ NIE OBEJDZIE
Plus darmowa medytacja z prowadzeniem 3 Dantiany. Zostaw swój adres e-mail.
Trudna prawda o czerwonym kompleksie
Teraz część, której wolałbym ci nie mówić, ale powiem, bo zawsze będę. Czasem domowa rutyna nie wystarcza i nie zamierzam udawać, że zawsze wystarcza.
Kiedy czerwony kompleks jest już naprawdę okopany w głębokich kieszonkach dziąsłowych, szczotkowanie i płukanie na powierzchni do niego nie dociera, i większość naturalnych podejść, po które ludzie sięgają najpierw, też nie. Dobry dentysta biologiczny musi fizycznie oczyścić poniżej linii dziąseł. A w agresywnych przypadkach badania nad przyzębiem są niewygodnie jasne co do tego, czego trzeba. Przegląd systematyczny z metaanalizą w Journal of Periodontology wykazał, że dodanie do tego głębokiego oczyszczania dwóch konkretnych antybiotyków razem, amoksycyliny i metronidazolu, usuwało te bakterie znacznie lepiej niż samo oczyszczanie, a późniejsza sieciowa metaanaliza, która uszeregowała wszystkie wspomagające środki przeciwdrobnoustrojowe względem siebie, postawiła tę samą parę na pierwszym miejscu, wciąż na prowadzeniu po dwunastu miesiącach. I o to chodzi. Te bakterie są na tyle oporne, że większość rzeczy tylko spycha je na jakiś czas w dół, a one odrastają. Ta kombinacja to ta, która według badań utrzymuje je z dala. Zwykle jest to kurs trwający mniej więcej tydzień do dwóch.
Nie podoba mi się ta odpowiedź. Antybiotyki mają realny koszt dla twoich jelit i zawsze wolałbym odbudować ekosystem niż zbombardować go dywanowo. Ale nie zamierzam wręczać ci twierdzenia, za którym nie mogę stanąć, a uczciwy stan nauki jest taki, że przy okopanej infekcji czerwonego kompleksu to właśnie ta kombinacja w parze z mechanicznym oczyszczaniem naprawdę działa. To rozmowa dla ciebie i dobrego dentysty biologicznego i nigdy nie jest to coś, co przepisuje się sobie samemu. Jeśli pójdziesz tą drogą, odbuduj potem mocno jelita i mikrobiom jamy ustnej probiotykami opisanymi wyżej.
Co ten protokół zrobił w moich własnych ustach
Nie mówię ci, żebyś robił rzeczy, których sam nie zrobiłem, więc pozwól, że otworzę własną kartę.
Zrobiłem Oral Microbiome Profile na sobie. Wrócił z czerwonym kompleksem i pomarańczowym kompleksem, czyli z tym, z czym wraca u większości ludzi. Nie miałem żadnych objawów. Mój dentysta nigdy o tym nie wspomniał. Trzeba było próbki śliny, żeby to zobaczyć.
Oto, co przeszedłem: dwa probiotyki doustne, ProBiora oraz BLIS K12 i M18 w Hyperbiotics Pro Dental. Szczoteczka soniczna. Irygator z ciepłą wodą i odrobiną Lumineux oraz cynku Oxyfresh w zbiorniku. Pasta z nanohydroksyapatytem. Nić, skrobaczka do języka i płukanka SuperMouth.
Potem powtórzyłem badanie. Czerwony kompleks zniknął, poniżej progu wykrywalności, cały. Jeden pozostały organizm pomarańczowego kompleksu spadł do niewielkiego ułamka tego, od czego zaczynał, dobrze w zakresie zdrowia.
Bez antybiotyków. Bez skalingu. Po prostu rutyna, prowadzona tak, jak ma być prowadzona.
I to nie ja jestem tu imponującym przypadkiem. Widziałem, jak to zmienia sprawy u ludzi, którzy weszli w to znacznie bardziej chorzy, niż ja kiedykolwiek byłem.
Usuń, potwierdź, zasiedl na nowo
Trzy fazy. Prawie każdy robi fazę pierwszą i kończy, dlatego prawie każdy ląduje z powrotem tam, skąd zaczął.
Faza pierwsza, usuń. Płukanka cynkowa idzie do zbiornika irygatora razem z ciepłą wodą, dwa razy dziennie. Ten szczegół to cała sztuczka. Płukanka, którą wypłukujesz i wypluwasz, dotyka powierzchni przez trzydzieści sekund, a czerwony kompleks nie mieszka na powierzchni, mieszka w dole, w kieszonce dziąsłowej, gdzie wypłukiwany płyn nigdy nie dociera. Irygator wtłacza ten sam roztwór pod ciśnieniem prosto do tej kieszonki. Ten sam produkt, który większość ludzi już ma, kompletnie inny efekt.
Faza druga, potwierdź. Powtórz badanie. Około dziewięćdziesięciu dni to zwykłe okno, a to badanie mówi ci, kiedy skończyłeś, nie kalendarz. Lżejsze przypadki oczyszczają się szybciej. Głębsze trwają dłużej i potrzebują też dobrego dentysty biologicznego.
Faza trzecia, zasiedl na nowo. Cynk wypada, i z kubka, i ze zbiornika. W irygatorze ciepła woda, tylko łagodne płukanki, a probiotyki idą na pełnych obrotach, żeby wypełnić grunt, który właśnie oczyściłeś. Bierz je wieczorem po szczotkowaniu, jako ostatnią rzecz, nic do jedzenia ani picia potem, żeby osiadły na czystej powierzchni i naprawdę się zasiedliły.
Jedna rzecz, której należy się spodziewać, bo brzmi alarmująco, dopóki się jej nie zrozumie. Usuwanie czerwonego kompleksu zabiera ze sobą także twoje dobre bakterie. Oczywiście, że tak. Nic nie wchodzi do kieszonki dziąsłowej, nie zabija czterech konkretnych organizmów i nie zostawia sąsiadów w spokoju. Oczyszczasz grunt, a grunt się oczyszcza. Dokładnie dlatego istnieje faza trzecia i dlatego nie jest opcjonalna. Puste usta to półmetek, a nie meta.
Osiem lat od ostatniej higienizacji
Nie byłem u dentysty przez osiem lat. Ani razu.
Dentysta i asystentka zajrzeli mi do ust i byli szczerze zaskoczeni. Ich słowa, mniej więcej, brzmiały tak, że wygląda to, jakbym miał higienizację jakieś pół roku temu.
Potem wzięli się do pracy. Sondowanie każdej kieszonki, pomiary, skaling, całe głębokie oczyszczanie. A moje dziąsła nie zakrwawiły. Ani razu, ani w jednym miejscu. Sądząc po tym, jak oboje zareagowali, chyba tego nie widują.
Wróć na sam początek tego artykułu, bo tak zamyka się pętla. Zdrowe dziąsła nie krwawią. Ani przy nitkowaniu, ani przy szczotkowaniu, ani kiedy ktoś wprowadza metalową sondę w głąb kieszonki i skrobie pod twoją linią dziąseł. To jest twarda wersja testu i prawie nikt jej nie zdaje. Większość ludzi nie zdaje nawet wersji z nicią.
To nie szczęście. To jest to, co się dzieje, kiedy dobrze jesz i naprawdę prowadzisz prawdziwą rutynę każdego dnia. Twoje usta są żywym systemem, a doglądane właściwie same wykonują większość konserwacji. Większość ludzi prowadzi dietę, która buduje płytkę cały dzień, a potem płaci komuś dwa razy w roku za zeskrobanie konsekwencji.
Potem część, która mnie rozbawiła. Powiedzieli, że mam białe zęby, a ja jem każdą pojedynczą rzecz, której dentyści każą unikać, codziennie. Herbata. Gorzka czekolada. Borówki. Jeżyny. Dokładnie ta lista przebarwiająca, a ja nie wybielam.
Oto, czego prawie nikt nie łączy. Te pokarmy są naładowane polifenolami, a polifenole nie są w ustach neutralne. Wykazano, że katechiny zielonej herbaty chronią tkankę dziąsła przed inwazją Porphyromonas gingivalis i zaburzają to, jak ta bakteria przylega i się zachowuje, a spożycie polifenoli przesuwa mikrobiom i jego krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe w dobrym kierunku. A przebarwienie nie wsiąka w szkliwo, ono czepia się błonki i płytki siedzącej na wierzchu. To cukier jest tym, co hoduje tę płytkę. Więc głodziłem warstwę, która trzyma kolor, jednocześnie jedząc pokarmy, które po cichu robiły moim ustom przysługę.
A oto część, która powinna cię zatrzymać. Moje zęby wyglądały dobrze. Moje dziąsła nie zakrwawiły pod sondą. Każdy widoczny znak w moich ustach mówił, że jest zdrowo, a ja wciąż nosiłem czerwony i pomarańczowy kompleks. Dokładnie dlatego się bada, zamiast oceniać to w lustrze. Lustro powiedziało mi, że wszystko w porządku, a lustro się myliło.
Zmierz swoje kieszonki i poproś o ultradźwięki
Jeśli twój profil pokazuje czerwony albo pomarańczowy kompleks, usiądź na fotelu u dobrego dentysty biologicznego, zanim zaczniesz.
Poproś, żeby zmierzył ci kieszonki. Obchodzi małą sondą każdy ząb i odczytuje głębokość w milimetrach, zajmuje to kilka minut i mówi ci coś, czego ślina nie powie: jak głęboko to już zaszło.
Ta liczba decyduje o zabiegu, a ogólna zasada jest prosta. Kieszonki od 1 do 3 mm dostają leczenie dziąseł. Kieszonki 4 mm i głębsze wymagają skalingu i wygładzania korzeni. Sensem jednego i drugiego jest pełne przerwanie biofilmu, więc znaj swoją liczbę i upewnij się, że zabieg, który dostajesz, faktycznie do niej pasuje.
Potem poproś o skaling ultradźwiękowy. Twój irygator dostarcza roztwór do kieszonki, ale nie oderwie stwardniałych osadów od powierzchni korzenia. To praca mechaniczna i to zadanie skalera. Te dwa robią różne połowy tego samego zadania.
I zacznij protokół co najmniej dzień przed tym oczyszczaniem, a nie po nim. Godziny tuż po skalingu to najbardziej otwarte okno, jakie twoje usta kiedykolwiek będą miały, a ten, kto wtedy tam stoi, zajmuje grunt. Przyjdź nieprzygotowany, a oddasz to okno temu, co już w tobie mieszkało.
Dlaczego wziąłem antybiotyki
Oczyściłem usta bez nich i mimo to zdecydowałem się na czternaście dni amoksycyliny i metronidazolu razem.
Moje rozumowanie było proste. Oczyszczenie mojej śliny powiedziało mi, co było w mojej ślinie. Nie powiedziało mi, co już wyszło przez moje dziąsła, a cały ten artykuł jest o tym, że te organizmy nie zostają w ustach. Wolę oczyścić całe ciało raz, niż spędzić lata na zastanawianiu się.
Ta para nie jest przypadkowa i to jest część warta zrozumienia. Te organizmy nie siedzą na powierzchni, czekając, aż się je zetrze. Budują biofilm i mieszkają w środku, w schronieniu, które czyni z nich naprawdę trudne cele terapeutyczne, i dlatego nic sobie nie robią z płukanek i produktów, a po higienizacji wracają, jakby nic się nie stało. Kiedy badacze uszeregowali wszystkie wspomagające środki przeciwdrobnoustrojowe względem siebie w dwudziestu jeden randomizowanych badaniach, amoksycylina plus metronidazol wyszły na pierwsze miejsce i wciąż prowadziły po dwunastu miesiącach. Na tym polega cała różnica. Wszystko inne spycha je w dół i czeka, aż odbudują populację z miejsca, w którym się chowały. To jedyna kombinacja, o której wykazano, że rok później wciąż się trzyma. To także bombardowanie dywanowe, więc dwie rzeczy mają znaczenie. Żadnego alkoholu, kiedy jesteś na metronidazolu, ta kombinacja naprawdę potrafi rozłożyć człowieka. I odbuduj się potem, jelita tak samo jak usta, mocniej, niż ci się wydaje, że trzeba.
To lek na receptę, więc jest to rozmowa dla ciebie i dobrego dentysty biologicznego albo dobrego lekarza medycyny funkcjonalnej. Mówię ci, co wybrałem, a nie wręczam ci planu.
Powiedz temu, kogo całujesz
Nikt nie mówi tego na głos, więc ja to zrobię. Te bakterie przemieszczają się między ludźmi.
Przegląd systematyczny osób mieszkających w jednym domu wykazał, że dzielą one między sobą Porphyromonas gingivalis, a wcześniejsza praca nad małżeństwami prześledziła jej przechodzenie między partnerami aż do zgodnego typu szczepu. Ślina to ślina. Pocałunek, wspólny napój, wspólny widelec.
Więc możesz całkowicie oczyścić swoje usta i zakazić się ponownie od osoby, którą kochasz, a która nie ma pojęcia, że cokolwiek nosi, bo też nie ma objawów. Ja nie miałem.
Powiedz swojemu partnerowi. Poproś, żeby się zbadał i przeszedł protokół obok ciebie. Nie jako oskarżenie, nikt tego nie wybrał. Zrób to, bo oczyszczanie jednych ust w domu, w którym są dwie pary ust, to wylewanie wody z jednej burty łodzi.
I nie kończy się na partnerze. Te bakterie przechodzą na twoje dzieci. Badacze dopasowali Streptococcus mutans w ustach dziecka do szczepu jego matki, a próchnica wczesnodziecięca idzie w parze z tym, który z jej genotypów dziecko przejęło. Organizmy przyzębia poruszają się tak samo, dzielone w całym gospodarstwie domowym.
Teraz posiedź z tym, co to znaczy. Choroba serca występuje rodzinnie. Alzheimer występuje rodzinnie. Cukrzyca występuje rodzinnie. Mówimy tak, mając na myśli geny. Ale rodzina dzieli też ślinę przez osiemnaście lat z rzędu. Widelce. Pocałunki. Kubek na szczoteczki. Więc spójrz z powrotem na tę mapę i zadaj uczciwe pytanie. Ile z tego, co występuje w twojej rodzinie, jest zapisane w twoim DNA, a ile po prostu mieszka w ustach wszystkich, przekazywane przy stole jak przepis?
I nie jest to nawet czysty podział na jedno i drugie, co jest częścią, która naprawdę mnie ruszyła. Te bakterie nie siedzą tylko obok twoich genów. Sięgają do tego, jak twoje geny są odczytywane. Badacze udokumentowali zmiany metylacji DNA i RNA w chorobie przyzębia, epigenetyczną kontrolę samego stanu zapalnego oraz komórki dziąsła zmieniające to, jakie sygnały zapalne wylewają, zależnie od tego, jak zmetylowało je bakteryjne wyzwanie. Są nawet prace o pamięci epigenetycznej w tkance dziąsła, o zapisie, który tkanka prowadzi na temat tego, przez co już przeszła.
Twoje DNA to nuty. Metylacja i małe RNA decydują, które fragmenty zostaną zagrane i jak głośno, a te organizmy trzymają na tym ręce. Więc może wcale nie odziedziczyłeś choroby. Może odziedziczyłeś zestaw zarazków, które przez całe twoje dzieciństwo podkręcały głośność genów, które i tak zawsze nosiłeś.
Nie mówię ci, że to wszystko wyjaśnia. Mówię ci, że to zmienna, duża, i taka, której nikt nie sprawdza. A gen, którego nie możesz zmienić, i bakteria, którą możesz, to dwa bardzo różne spadki.
Twoje usta są bramą
Nie jesteś zestawem zębów, do którego akurat doczepione jest ciało. Twoje usta są bramą do twojego krwiobiegu, twojego serca, twojego mózgu i twoich jelit, wszystkiego naraz, i mówiły ci o swoim stanie za każdym razem, kiedy widziałeś róż na nici i odwracałeś wzrok.
Twoje ciało nie jest zepsute. Jest zablokowane. A u zaskakująco wielu osób jedną z najcichszych, najbardziej przeoczanych blokad ze wszystkich jest niskonasilona infekcja w ustach, sącząca się z każdym przełknięciem odrobinę głębiej w resztę ciała, podczas gdy oni zastanawiają się, dlaczego czują stan zapalny i nie mogą znaleźć źródła.
Zamknij bramę. Zbadaj, co nosisz, wykonuj codzienną pracę i wciągnij do tego dobrego dentystę biologicznego, jeśli sprawa sięga głęboko.
Jeszcze jedno, i to jest powód, dla którego ta historia ma drugą połowę. Wszystko tutaj dotyczyło tkanki miękkiej, dziąseł i bakterii żyjących na nich. Ale niektóre z najpoważniejszych problemów jamy ustnej wcale nie są na powierzchni. Są ukryte wewnątrz twoich zębów i zagrzebane w twojej kości szczękowej, niewidoczne na zwykłej kontroli dentystycznej, a do samego ich znalezienia potrzeba innego rodzaju dentysty. Tam idziemy dalej, w tekście o tym, co kryje się w twojej szczęce.
Spójrz na nić. A potem idź zamknąć te drzwi.

